niedziela, 10 stycznia 2016

Długo mnie tu nie było. Nie miałem weny do pisania. Odeszła.

Wróciła niespodziewanie wczoraj wieczorem po przeczytaniu jednej s minimalistycznych notatek maganuny i napisałem recenzja Przeminęło z wiatrem na jednego z trzech moich blogów zombie.

Ostatnie pół roku minęło sennie-melancholijnie-depresyjnie-normalnie. Dużo czytałem, dużo słuchałem. Starałem się odgrodzić jak najbardziej od mediów społeczno-politycznych. To, co się wydarzyło przez ostatnie pół roku to jakiś koszmar. Staram się maksymalnie uciec w prywatność, ale przecież to wcale nie łatwo. Kiljan opisał to u siebie w punkt.

Pozostaje zapaść w muminkowy-zimowy sen, co bynajmniej nie jest wcale możliwe. Gdzieś na samym dnie jest wiara, że żeby się odrodzić trzeba najpierw umrzeć, upodlić się. Że może Polska potrzebuje się porządnie skurwieć, żeby dostąpić jakiejś namiastki wniebowzięcia. No, bo przecież to chyba nie będzie trwało dłużej niż 5 lat! 

Ech, dziwny to był ten rok 2015. Prawdziwy rok zmian. W sferze publicznej i prywatnej. 

A jaki będzie 2016? Czy moje plany i marzenia się spełnią?

Oby. Tak, myślę, że tak.

17:53, korzennik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 czerwca 2015

Dawno mnie tu nie było, ale cały czas pamiętałem, żeby coś wrzucić. Tyle, że nie miałem weny. Weny do pisania na blogu. To pomyślałem sobie nic na siłę.

Jest czerwiec. Niedługo czekają mnie wakacje w PL i chillout.

Już nie mogę się doczekać palenia na balkonie, picia alkoholu, jedzenia niezdrowych słodyczy i zdrowej fasolki szparagowej. 

Czuję, że bardzo tego potrzebuję.

 

No i ta wyliczanka:

1. Przesłuchałem ostatnio dwie świetne audycje radiowe w Homolobby. o Świadku i o Gardellu

2. Gardella nawet zacząłem czytać. Świetna literatura. Naprawdę warto. Bardzo prosta, bardzo emocjonalna opowieść. ale tak prosto emocjonalna, żadne tam wygibasy głębinowe. Przez co brzmi bardzo naturalnie i szczerze. 

3. W ogóle mam świetny okres w czytaniu świetnych książek. Chyba z większym namysłem zacząłem je dobierać, a może przestałem po prostu czytać powieści popkulturowe? Nie wiem, ale najpierw super kryminały Gillian Flynn, potem Najgorszy człowiek na świecie (Jak dla mnie prawdziwy faworyt, genialna książka), niezłe Betonowy pałac Grzegorzewskiej i Siódemka Szczerka. I teraz Nie wycieraj łez bez rękawiczek.

4. Na wiosnę słuchałem nałogowo TEJ płyty Sama Smitha. I tak mi z tą płytą było dobrze. Ona jest tak naiwnie oldschoolowa, to znaczy przypomina mi wszystkie te romantyczno-sentymelnalne piosenki Anity Lipnickiej, Edyty Górniak, Kasi Kowalskiej i Edyty Bartosiewicz o miłości i o byciu wrażliwym. Takich rzeczy słuchałem nałogowo w latach 90' w wieku tzw wczesno-młodzieżowym. A że ostatnio polubiłem na nowo siebie z tamtego okresu... Sam Smith ma to samo, czyli śpiewa ciągle o miłości, o zakochaniu, o byciu rzuconym, samotnym, potencjalnie samotnym i że jak kocha, to kocha na całego, trochę filmowo-melodramatycznie. Mam wrażenie, że człowiek jak dorasta wyzbywa się tej wrażliwości, żeby czuć się w porządku w stosunku do samego siebie-dorosłego. Dziś myślę, że takie podejście jest głupie. Wtedy myślałem, że jest dobre.

5. Oprócz tego - moje ostatnie muzyczne odkrycie. Muzyka świetna, teledyski świetne. 3005

6. Serialowo to przede wszystkim Wspaniałe Stulecie. Zakochałem się w tym serialu. Jak bardzo chciałbym zobaczyć coś takiego tylko o Polsce. Coś takiego fajnie luzackiego, bez silenia się na amerykańskość, trochę takie zaakceptowanie własnej pereferyjności. Uważam, że Wspaniałe Stulecie wspaniale pokazuje, że dobra telewizyjna rozrywka to nie musi być silenie się na elegancję i profesjonalizm i przepych, ale liczy się dobry scenariusz i dobre postacie.

środa, 25 marca 2015

Kiedyś mój wolny czas pochłaniał internet i siedzenie na forach i blogach. Zażarcie i z pasją wartą lepszej sprawy debatowałem o filmach, książkach o fantastyce i grach komputerowych, o komiksach. Wszystko to wydawało mi się jakoś tak niesamowicie istotne. Dzisiaj patrzę w przeszłość i szczerze nie potrafię zrozumieć o co mi właściwie chodziło. Czego szukałem w Batmanach, Z archiwum X itp. Bo chyba nie już tylko rozrywki, za wiele poświęcałem na "analizowanie" ich czasu, energii i zdrowia, żeby to mogło jeszcze chodzić o rozrywkę. Zaryzykowałbym dzisiaj stwierdzenie, że chodziło mi raczej o ucieczkę przed samym sobą. W świecie w którym najważniejsza jest interpretacja i ocena kolejnej gry, czy serialu nie ma miejsca i czasu na zastanawianie się nad swoim własnym życiem i nad tym, co dla mnie jest ważne. Uciekałem przed sobą, bo po prostu nie znosiłem samego siebie. Nie znosiłem tego, że nie jestem taki, jaki bym chciał być, a jednocześnie tego, że nie mam sił, zasobów, aby to zmienić. 

Dzisiaj jest inaczej. Dzisiaj, kiedy oglądam Hobbita, to po to, żeby go obejrzeć, a nie zrecenzować. Jak czytam Baśniobór, to dla zabawy, a nie dla analizy i wykazaniu w nim intertekstualności. Zresztą najlepiej widać to na moim blogu o książkach. Przed chwaleniem się ze światem, co ja tam sobie myślę, ważniejsze jest dla mnie myślenie właśnie i takie zajmowanie się samym sobą. 

Dzisiaj zamiast blogów o popkulturze, czytam blogi o zdrowym odżywaniu i ekologii, zamiast oglądać vlogowych recenzentów, oglądam ludzi opowiadających o ćwiczeniach i diecie. Bardziej interesuje mnie samorozwój i tzw. tematy psychologiczne.

I właśnie takiego lubię sobie o wiele bardziej. Bo, wiecie, mi z samym sobą jest na co dzień ciekawiej.

niedziela, 08 marca 2015

Wpadłem jak śliwka w kompot we Wspaniałe Stulecie. Mój ulubiony serial od czasu pierwszego sezonu American Horror Story. To jest taki, że lubię nie tylko przez sentyment (Glee), ale tak po prostu. 

Ta główna bohaterka, która jest zołzą numer jeden świata seriali i chyba najbardziej czarnych charakterem ever, a jednocześnie potrafi być takim rozkosznym bezbronnym gołąbkiem sprawia, że na nowo poczułem, co to są silne emocje, jakie towarzyszą w trakcie oglądania telewizji. Ta ruda małpa to po prostu wariatka. W każdym razie bardzo polecam. Nareszcie jakieś sensowne katharsis. 

Poza tym kupiłem sobie ostatnio ebooki o hodowli zwierząt i roślin. Nie mam ani jednego, ani drugiego, ale może kiedyś, kto wie.

A wieczorami przed snem czytam też Sagę o Ludziach Lodu. W tej chwili jestem na ósmym tomie Córka hycla, ale najlepsze to i tak pierwszy, drugi, trzeci i czwarty i... może jeszcze piąty chociaż sam nie wiem. No dobra, chyba tylko w tej jednej realizacji jestem wstanie znieść romans z "nawracanym" na heteroseksualizm homoseksualistą. Normalnie bym nie zdzierżył, ale Sandemo wybaczam, bo właściwie nawet w tym jej Grzechu śmiertelnym nie ma homofobii, bo jest tam cały passus o tym, że miłość to miłość nieważne jaka. To Tariej jest taki dobry i tłumaczy tak Cecylii, czemu jej Alexander jej nie zagląda pod spódnice. I Cecylia z rozpaczy idzie i... Nie, nie powiem. Sami sobie przeczytajcie.

Poza tym przeczytałem w lutowej Vicie takie zdanie:

Czasami dobrze jest zrozumieć wartość danej chwili, zanim stanie się wspomnieniem.

Przeczytałem to i zrobiło mi się smutno, bo ostatnio to praktykowałem, czytając książkę i było bardzo trudno. Cały czas się wierciłem, jakby mi było niewygodnie.

***

Z wesołych nowin narysowałem ostatnio trzy rysunku, które mi się wyjątkowo udały: drewniany most nad przepaścią, wielkiego smoka i zamek w oddali na malowniczej skarpie. Teraz marzę, żeby połączyć ją w jeden wielki epicki rysunek. Na pierwszym planie byłby most, na drugim zaś zamek na skarpie i pochylający się nad tym zamkiem gargantuicznym smok.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Mija sobie miesiąc na spokojnie, zwyczajnie. Czasami już głowa mnie boli od myślenia. A poza tym:

1. O poczucie własnej wartości. Taki tam interesujący wywiad z jakimiś konkretnymi wskazówkami w sprawie.

2. Kolejny wywiad, o Homobiografiach. Przeczytałem wcześniejsze wydanie. Dobre, trochę takie plotkarskie, ale dobre i nawet przede wszystkim ważne. Jestem umiarkowanie ciekawy Nowego Wydania. Wierzę, że po dopracowaniu książka mogła stać się właśnie mniej plotkarska, a bardziej dopracowana. Abstrahując od samej książki, wywiad z jej autorem wybitnie interesujący.

3. A teraz o zdrowym stylu życia.

4. Z cyklu: Przepis wypróbowany -> ciasto drożdżowe z owocami z modnego bloga Jadłonomia, u mnie było z malinami. PYCHA. Oraz jako podstawa to słodkiej bułki z makiem (zamiast owoców na górę, dosypałem do ciasta maki) -> PODWÓJNA PYCHA

5. Nie jestem fanem Masłowskiej jako pisarki. Ostatnia książka -> słaba; słabsza nawet od ostatniej słabizny Witkowskiego, a to już coś znaczy. Ale lubię jej felietony na Dwutygodniku i tak samo teraz doceniam ten wywiad za złośliwe poczucie humoru i równie złośliwe zdystansowanie.

6. Smutne Grubaski -> Ha Ha Ha

7. Edukacyjnie: Co to jest art journaling Do pooglądania. Zwłaszcza, że sam ostatnio wróciłem do rysowania i tak bardzo lubię to robić.

8. Styczeń generalnie minął mi pod znakiem słuchania Anny Marii Jopek. Mam do niej ogromni sentyment, bo słuchałem tego najwięcej w czasach liceum, a teraz po latach przypomniałem sobie, że ja po prostu lubię te nasze polskie wokalistki.

9. Czytało się: Gyllian Flynn wyrasta na jedną z moich ukochanym pisarek. Zupełnie niespodziewanie właściwie, bo ja nie lubię kryminałów. Ale lubię jej styl, jej bystre oko do wychwytywania subtelnych społecznych gierek na granicy paranoi, lubię jej złamanych, popapranych bohaterów i w ogóle. Kolejna super książka: Ostre przedmioty.

środa, 21 stycznia 2015

Mógłbym zrobić jakiś mądry wpis. Nawet planowałem. O to czym jest dla mnie samorozwój itp. ale tak mi schodzi odkładanie tego, że już minął jakiś miesiąc. 

Miałem napisać recenzję Bardzo Dobrej Powieści na bloga z recenzjami. Mógłbym.

Miałem wrzucić parę fajnych przepisów na bloga o jedzeniu.

Ale jakoś tak odkładam na jutro, i tak już od dłuższego czasu.

Może jutro? he

wtorek, 06 stycznia 2015

Pomyślałem, że zrobię klasyczna rozkminkę,. co mi dał ten miniony rok.

Dał mi dużo

 

1.

Przede wszystkim ciągle jestem na drodze w realizacji swojego marzenia. Idzie mi dobrze, lepiej niż kiedykolwiek i gdyby nie mój nieuleczalny perfekcjonizm i wiążące się z nim nierealne oczekiwania, pewnie mógłbym napisać, że idzie mi doskonale i czego chcieć więcej.

 

2.

Myślę, że ten rok był też rokiem głębszego kontaktu z samym sobą w myśl samorozwoju itd. Możliwe, że na ten temat wrzucę niebawem bardziej szczegółową notkę.

 

3.

I przede wszystkim był to rok zdrowego jedzenie. świadomego jedzenia.

Schudłem niemal 10 kilo przez pierwsze pół roku, a przez drugie pół roku utrzymałem tę nową wagę. Ważenie się 18 grudnia 2014 wskazało 73,30 kg. A najmniej w tym roku ważyłem 13 sierpnia - 73,00 Ponieważ cała jesień i zima to było folgowanie sobie w jedzeniu, to znaczy, że moje nawyki żywieniowe już tak się poprawiły, że nawet folgowanie sobie znaczy dla mnie coś innego, niż kiedyś i nie powoduje skoku wagi. Super!

Ale zdrowe jedzenie to nie tylko utrata zbędnych kilogramów i co za tym idzie lepsza sylwetka i większa samoocena, ale też po prostu bardziej zdrowe funkcjonowanie. 

Największym sukcesem w tej kwestii było wyrzucenie z diety kupnego gotowego jedzenia. Tu przede wszystkim chodzi o słodycze. Teraz robię sobie sam słodycze. W tym zdrowe desery na bazie owoców i jogurtu, albo ciasta, albo po prostu owoce.

Ulubieńcem roku powinny u mnie zostać banany.

Najważniejsze, że dzięki temu uratowałem swoje ciało przed wszędobylskim syropem fruktozowym i tłuszczami trans. Myślę, że to były główne przyczyny mojej nadwagi.

 

4.

Zdrowe jedzenie to nie tylko efekty, ale też cała ideologia. Tutaj wpadłem po uszy w ogromny segment świadomego jedzenia i co za tym idzie świadomego życia. Audycje, programy dokumentalne, filmiki na youtubie, artykuły w gazetach, a także artykuły w internecie. Wszystkiemu przypatrywałem się z zainteresowaniem, co nie znaczy, że od razu wszystkie pomysły wprowadzałem w życie. Dla przykładu uwielbiam wegańskie jedzenie, co nie znaczy, że planuje zostać weganem. Podobnie z wegetarianizmem. Natomiast z miłą chęcią korzystam z tych tradycji żywieniowych.

Co więcej bycie odbiorcom tych treści dostarczyło mi tyle przyjemności, że już samo to jest dodatkowym zyskiem w 2014 roku. 

 

5. 

Mógłbym jeszcze napisać o zwiększeniu się mojej świadomości ekologicznej i bardziej świadomym używaniu kosmetyków.

Mógłbym napisać o tym, że w ogóle zacząłem używać kosmetyków pielęgnacyjnych, które wcześniej kojarzyły mi się z ogłupiającym laski wielkim przemysłem. Teraz sam korzystam z kremów do twarzy, maseł kokosowych, kakaowych, czy z awokado.

Mógłbym napisać o tym blogu i satelitach. Kameralnych, małych, nie przynoszących wielkiej satysfakcji i nowych kontaktów, ale pozwalających na utrzymanie świadomości, że mam sobie jakiś tam stały rytm życia i jest mi z tym dobrze.

Mógłbym wspomnieć o wielu wartościowych filmach i książkach,

i odkryciu, że lubię słuchać szumu fal morza; ot, tak po prostu

i pewnie o wielu innych rzeczach, ale chyba jest już jasne, że był to dla mnie rok świadomej zmiany i w ogóle dobry rok. :-) Czego życzę sobie i czytającym te słowa w 2015!!!

 

I takie zdjęcie, pamiątka na koniec:

 

poniedziałek, 05 stycznia 2015

[bez wstępu, co już jest przecież jakimś wstępem]

1. Filmik o zoo. Raczej dołujący, ale też sprytny w swoim wykonaniu. W zoo jest taki schemat: podchodzisz, oglądasz, cieszysz się, że jest zwierzątko i się rusza, nudzisz się i odchodzisz. A zwierzątko zostaje, i ciągle się rusza i nagle rodzi się takie nieprzyjemne uczucie, że coś tu jest nie tak. O tym jest ten film.

2. Świetny film obejrzałem [Link]  i jeszcze świetniejszą książkę czytam [Link] Może też napiszę z niej recenzję na zaprzyjaźnionego bloga.

3. A miesiąc temu napisałem o Księgach Jakubowych

4. Stary tekst, ale dopiero się na niego natknąłem i oczywiście warty do przeczytania i tzw. refleksji.  Życie bez telewizora

5. Edukacyjnie: Napoje gazowane, jakie są skutki ich zażywania LINK

6. Ekologicznie: Na niezwykle wartościowym i mądrym blogu Ekomania (jeden z tych, co po odnalezieniu go czyta się od deski do deski) artykuł o wodzie mineralnej

7. Krytycznie: Olga Wróbel - Zanim staniecie się kobietami

8. Fiołkowo i poetycko: Emily D.

9. Madonna wydaje nową płytą. Piosenki w jakiejś zatrważającej ilości wyciekły do sieci. Przesłuchałem z ciekawości, bo nigdy nie byłem wielkim fanem. Ale zakochałem się i nie mogę się odkochać. Ulubione: Iluminati, Devil Prey - boskie, Unapologetic Bitch, i właściwie wiele innych. 

10. Spożywczo. Odnotowuję, bo chcę wypróbować w przyszłości. Majonez z ziemniaków

11. herbatowo

wtorek, 30 grudnia 2014

szaro, buro, nijako, smętnie, zamulenie...

Nie dzieje się nic przyjemnego. Zwłaszcza w umyśle, który wypadł z kolein myślenia i koncentracji. Nawet próby bycia konstruktywnym kończą się porażą. Wygrywa dekadentyzm i błędne surfowanie po internecie.

Nie dzieje się nic.

Umysł zalewają i otępiają idiotyczne sprawy. Śmieszne internetowe wojenki.

Jeszcze tylko tydzień, dwa, trzy i wróci słońce. To aż literacko kiczowate jak bardzo otaczającej mnie ciemności towarzyszy spadek wiary we własne siły. 

piątek, 26 grudnia 2014

Zestaw świątecznych linków do poczytywania:

1. Boże Narodzenie w Harrym Potterze [Link]

2. Niezawodne Buksy i okolicznościowe wypisy z książek [Zagajewski, Osiecka, Białoszewski, Szymborska, Stryjenska, Jaruzelska, Muminki]

3. Forumowa skarbnica mądrości wszelakich [Link]

A z tego ostatniego tutaj taki wypis:

 

Skoro juz siegnelam po Cwierciakiewiczowa, to wrzucam jej spis potraw wigilijnych
Wydanie 365 obiadów za 5 złotych z 1871 roku. 

Wiglia Bożego Narodzenia. 
Potrawy do wyboru: 
24. 
1. Sago na winie, str. 31.—Barszcz czysty z uszkami z grzybów, str. 8.—Zupa migdałowa, str. 25 lub zupa grzybowa, str. 17 
2. Paszteciki z ryb we francuzkiem cieście; str. 128. 
3. Szczupak w galarecie, str. 148. — Szczupak duszony w maśle.—Szczupak z pieczarkowym sosem, lub z pietruszkowym i garniturem, str. 141. 
4. Sandacz lub okonie z jajami, str. 150. 
5. Kaszka na grzybowym sosie, str. 19.—Jarmuż z kasztanami, str. 195.—Groszek zielony z grzankami, str. 191. Makaron włoski, str. 212.—Ryż z szafranem i czekoladą. str. 268. 
6. Karp lub leszcz na szaro z rodzenkami, str. 156. 
7. Kluski ze śliwkami i gruszkami, str. 216.—Pieróżki kruche, str. 251. 
8. Lin smażony z kapustą czerwoną lub białą, —Szczupak lub karaski smażone, str. 159. 
9. Legumina z jabłek, str. 254. -Budyń z szodonem, str. 137.— Legumina parzona z sokiem, str. 239. 10. Legumina makowa.—Łazanki z makiem.—Sliżyco lub bułeczki z makiem. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5